Słoneczny Jeździec

Ryt „Słonecznego Jeźdźca” na urnie z Trzebiatkowej.

Zwróćmy się ku trzebiatkowskiej urnie ze znakiem „Słonecznego Jeźdźca”. Zamieszczona w katalogu autorstwa Agnieszki Krzysiak pod numerem 27 urna posiada dwa poziomy zdobień. Czepiec urny zwieńczony jest kołem, od którego odchodzi sześć linii spojonych kolejnym okręgiem. Na brzuścu urny (a więc w tym wycinku naczynia, które po złożeniu w grobie pozostawało zakryte przed ludźmi – a więc widoczne dla innych, niż ludzie istot) jawi się następująca scena. Wzdłuż korpusu ciała, w dół, po okręgu, jest dziewięć zdobień kreskowanych w typie „jodełkowym”, zaś po prawej stronie urny – ciała zmarłego znajduje się postać jeźdźca z dwoma oszczepami i głową w formie słońca[7]. Przypominając rozważania wybitnych znawców urn, wskazujących, iż obecne na nich sceny stanowią ekspozycje treści mitologicznych, spróbujmy dokonać – w oparciu o paralelne materiały tradycji północnoindoeuroejskich – interpretacji rytu.

Wieńczący i zakrywający „ciało” urny-przodka ryt na czepcu uznaje Marian Kwapiński za oznaczenie cyklu słonecznego nieba, a więc kalendarzowego, uświęconego następstwa zdarzeń (choć przeważnie w tradycji kultury pomorskiej występuje tu podział czwórkowy)[8]. Dostrzec możemy tu paralelę, mistyczny związek między niebem (słonecznym cyklem kalendarza) i czepcem urny oraz ziemią i ciałem oraz prochami zmarłego. Ryt okręgu znajdującego się na brzuścu (w tym przypadku obejmującego koliście mistyczne ciało zmarłego/praprzodka) i odchodzących od niego dziewięciu sekwencji „jodełkowych” stanowiłby – podążając konsekwentnie za propozycjami badaczy – odniesienie do motywu Drzewa Światów, często dzielącego się w tradycjach indoeuropejskich na dziewięć właśnie części, tworzących w konsekwencji dziewięć regionów wszechświata. Przez pojęcie Drzewa Światów rozumiemy archaiczny mit mówiący o tym, iż w środku kosmosu wzrasta drzewo będące spoiwem wszystkich istot i rzeczywistości[9]. Podobnie rozważał ten motyw zresztą wspomniany wyżej Marian Kwapiński, zauważając, iż częsta jest w rytach pomorskich urn swoista mistyczna „komunia” między ciałem zmarłego (urną) i prochami, ciałem praprzodka a przebóstwionym wszechświatem wyrażonym w znaku drzewa[10].

Poprzez użycie sprawczych rytualnie znaków urna stawała się „rzeczywistym ciałem identyfikowanym przez przekonania kulturowe zrównujące porządek ludzkiej anatomii z porządkiem żywiołów przyrodniczych”[11]. W tym rozumieniu „Słoneczny Jeździec” jest zarówno „tu” – w pobliżu zmarłego, jak i „tam” – w świecie bogów, przy Drzewie Światów; te dwie czasoprzestrzenie, ludzka i nad-ludzka/boska jednają się w uwiecznionej na rycie chwili obrzędu. Zauważmy, że w wielu tradycjach indoeuropejskich to koń jest zwierzęciem, które prowadzi zmarłego na tamten świat: w opisie staropruskiego obrzędu pogrzebowego, który pozostawił Jan Malecki, przytoczono wizję wiejskiego kapłana-pieśniarza (ligasza), który nocą widział zmarłego jadącego w zaświaty „z sokołem na ręku, ze służbą i z końmi”[12]; odpowiada to zwyczajowi znanemu zachodnim Bałtom przez wiele wieków, wedle którego konie składano zmarłym w darze jako wierzchowce wiodące w drogę pośmiertną[13].

W Eddzie Młodszej odnajdujemy opis pogrzebu Baldra: został on złożony na łodzi, wraz ze zmarłą z rozpaczy żoną i koniem w pełni oporządzonym, zaś ogień ich wszystkich powiódł w zaświaty[14]. Koń jako przewodnik duszy zmarłego jest w pewnym tajemniczym sensie powieleniem konia – przewodnika bóstwa: mowa tu bądź to o białych i czarnych koniach znanych ze słowiańskich i bałtyckich wyroczni świątynnych, bądź to o Sleipnirze, ośmionogim koniu Odyna, dzięki któremu tenże przenikać może zasłony światów. W końcu zaś – jak wskazuje znawca mitologii indoeuropejskich, Martin L. West – koń (lub też para koni) jest podstawowym strażnikiem bóstwa słonecznego, jak i też wierzchowcem ciągnącym jego wóz[15]. Tenże badacz powiada, zestawiając genealogicznie wspólne w indoeuropejskim pochodzeniu tradycje greckie, germańskie i staroindyjskie, iż cielesność Słońca zawiera się w jego związku z głową i oczami, jako bóstwa „wszechwidzącego” swym blaskiem[16].

Wydaje się zatem – na tyle, na ile pozwala nam przeniknąć mglistą zasłonę niepamięci zgromadzona wiedza i wrażliwość odczuwania – iż „Słoneczny Jeździec” niesie i „tu” i „tam” pradawnego przodka w ostateczną rzeczywistość pośmiertną, której przyporządkowanie do cyklu nieba (na czepcu urny) i dziewięciorakiego Drzewa Światów (brzusiec urny) jest odzwierciedleniem niezwykłości ducha, którym odznaczyć się mógł on za życia.

Urna ze „Słonecznym Jeźdźcem”, rys. za A. Krzysiak (2005). Cmentarzysko ludności kultury pomorskiej, Trzebiatkowa, gm. Tuchomie, woj. pomorskie. Lębork: Muzeum w Lęborku, s. 33.


Autor: Mikołaj Jarmakowski (Uniwersytet Gdański)

© Stowarzyszenie Skansen Kamienie Przeszłości w Trzebiatkowej

[7] A. Krzysiak (2005). Cmentarzysko ludności kultury pomorskiej, Trzebiatkowa, gm. Tuchomie, woj. pomorskie. Lębork: Muzeum w Lęborku, s. 33.

[8] M. Kwapiński (1987). Ryty i mity. O symbolice popielnic twarzowych. Gdańsk: Muzeum Archeologiczne w Gdańsku, s. 18-19.

[9] M. Eliade (1997). Traktat o historii religii (przeł. J. Wierusz-Kowalski). Warszawa: Wydawnictwo OPUS, s. 261-268.

[10] M. Kwapiński (2020). Świadomość mityczna wobec śmierci…, s. 166-167.

[11] Tamże, s. 181.

[12] A. Fischer (1937). Etnografia dawnych Prusów. Gdynia: Kasa im. Mianowskiego, s. 24.

[13] P. Kawiński (2018). Sacrum w wyobrażeniach pogańskich Prusów. Próba interpretacji na pograniczu historii i etnologii religii. Olsztyn: Wydawnictwo „Pruthenia”, s. 307-343.

[14] A. Łukaszyk (2012). Wierzchowce bogów. Motyw konia w wierzeniach i sztuce Słowian i Skandynawów. Szczecin: Wydawnictwo „Triglav”, s. 101-102.

[15] M.L. West (2007). Indo-European Poetry and Myth. Oxford: Oxford University Press, s. 201-207.

[16] Tamże, s. 198-199.