Zdobienia urn

Blisko dwieście lat pogłębionych studiów nad znakami stosowanymi przez ludność kultury pomorskiej, ich symboliką i układami znaczeń, pozwoliły dojść badaczom do pewnych podstawowych wniosków. Rozległa wiedza archeologiczna, uzupełniana o dane porównawcze z zakresu mitologii i religioznawstwa indoeuropejskiego, upoważnia do przedstawiania propozycji interpretacyjnych co do funkcji i sensu rytów na urnach, jak też ich tła wierzeniowego i obyczajowego[1].

Ujmując owe ryty jako znakową część dawnych misteriów pogrzebowych oraz mitologii stanowiącej ich zasadniczą treść, przedstawia się kilka podstawowych założeń interpretacyjnych, które streszczamy za Marianem Kwapińskim: 1) znaki na urnach są bezpośrednią częścią działań obrzędowych, zaś ich pierwotne, ugruntowane w wierzeniach odczucia, opierały się na oddziaływaniu magicznym; 2) istotną cechą tych znaków była tzw. antropomorficzność, czyli dążenie do ukazywania zjawisk boskich i kosmicznych na podobieństwo cielesności człowieka (i odwrotnie); 3) układy znaków na urnach mogą mówić nam o osobliwościach mistycznych powiązań łączących duchową i cielesną zbiorowość ludzi oraz środowisko ich życia; 4) „rzeczoznak” urny demonstruje nam wycinek dawnego zdarzenia rytualnego (pogrzeb, wejście w kontakt ze światem duchowym), którego treścią była bliżej nieznana nam mitologia[2].

Zakładać możemy ponadto – a to na podstawie badań porównawczych tradycji tych ludów północno-indoeuropejskich (a więc krewniaków ludu pomorskich kanop), dla których posiadamy źródła i narracje pisane – iż urna sama w sobie stanowiła formę mistycznego ciała dla ducha/duszy zmarłego. W ciałopalnym obrządku pogrzebowym ciało pierwotne (ciało śmiertelnika) ulegało zniszczeniu przez spalenie, zaś mistycznie rozgrzane szczątki (popioły, przepalone kości) umieszczano w pochodzącym z Ziemi – Matki ciele pośmiertnym, urnie, w kamiennym domu zamieszkałym przez duchy przodków[3].

W około czterysta lat po pochowaniu w urnie ze „Słonecznym Jeźdźcem” jednego spośród pradawnych mieszkańców Trzebiatkowej, rzymski historyk Tacyt zapisał jeden z funkcjonujących w północnej i środkowej Europie mitów o pochodzeniu ludzi: „W starożytnych pieśniach […] opiewają boga Tuistona, zrodzonego z ziemi. Jemu przypisują syna Mannusa, praprzodka i założyciela ludu, Mannusowi – trzech synów…”[4].

Imię pradziada Germanów: Mannus – czy ściślej, *Mannō – oznaczało pierwotnie „tego z ziemi, ziemnego”, co odnieść można do wielu indoeuropejskich mitów o zrodzeniu się ludzi z ziemi[5]. Inny zaś bliski geograficznie (choć spisany dopiero u progu XIII wieku wśród bałtyckich Prusów) mit praprzodka mówi o postaci Sovijusa, który zainicjował ciałopalny obrządek pogrzebowy (udawszy się wcześniej w zaświaty po tym, jak rozdał dziewięć upolowanych śledzion dzików swym synom)[6]. W obu przypadkach widzimy, iż ludziom przeznaczone jest podzielać los i mistyczną cielesność pierwszego praprzodka, prarodzica rodu ludzi.


Autor: Mikołaj Jarmakowski (Uniwersytet Gdański)

© Stowarzyszenie Skansen Kamienie Przeszłości w Trzebiatkowej

[1] Mowa tu przede wszystkim o pracach Helgi van den Boom, Leona Jana Łuki, Włodzimierza Szafrańskiego, Andrzeja P. Kowalskiego, Magdaleny Kowalskiej, Mariana i Aleksandra Kwapińskich, Wolfganga La Baume’a, Tadeusza Malinowskiego, Jutty Kneisel.

[2] M. Kwapiński (2020). Świadomość mityczna wobec śmierci. Kanopy pomorskie. Gdańsk: Muzeum Archeologiczne w Gdańsku, słowo/obraz/terytoria, s. 146-147.

[3] Tamże, s. 181-182.

[4] Tacyt (2017). Germania. Poznań: Wydawnictwo Naukowe UAM, s. 63.

[5] G. Kroonen (2013). Etymological Dictionary of Proto-Germanic. Leiden-Boston: Brill, s. 353-354.

[6] I. Lemeškin (2009). Sovijaus sakmė ir 1262 metų chronografas (pagal Archyvinį, Varšuvos, Vilniaus ir I. J. Zabelino nuorašus). Vilnius: Lietuvių literatūros ir tautosakos institutas.